3 gru

"Socially Awkward Penguin" czyli krótka rzecz o memach

Pojęcie „memu internetowego”, stało się bardzo popularne w ostatnich latach. Sam termin nawiązuje do idei memetyki autorstwa Richarda Dawkinsa z 1976 r., według której „mem” był jednostką ewolucji kulturowej, analogicznej do „genu” jako jednostki ewolucji biologicznej. Brytyjska autorka Susan Blackmore, w książce „Maszyna memowa” tak wyjaśniała teorę memetyki: „Jeśli wasze irytujące nucenie przy pracy zaraża resztę biura obiema zwrotkami Jeruzalem Blake’a, memem jest cała ta natchniona pieśń. Jeśli zarażacie ich samym tylko „Da da da dum”, memem są te właśnie stare dobre nuty”.

W ostatniej dekadzie twarz internetu zmieniały dwa główne zjawiska: rosnąca dominacja portali społecznościowych oraz zjawisko memów internetowych. Memy są to obrazy w postaci zdjęć, rysunków, kadrów z filmów, do których za pomocą tekstu dodano zabawny kontekst. Tematyka memów jest nieograniczona – od spraw banalnych, aż po politykę, religię, czy historię.  Najlepsze memy rozprzestrzeniają się z szybkością błyskawicy po sieci, a siła ich rażenia bywa tak duża, że mają swój realny wpływ na decyzje wyborcze obywateli.

Jakie są jednak uwarunkowania prawne związane z tworzeniem czy dalszym rozpowszechnianiem memów? Praktycznie nikt nie rozważa możliwych konsekwencji w sferze prawa autorskiego. Tymczasem, niezależnie od tego jak dobre są intencje twórcy, prawo autorskie nie podlega wyłączeniu.

Zainteresowanie prawami autorskimi do memów gwałtownie wzrosło w 2015 r., po sprawie tzw. „Socially Awkward Penguin” – prostego rysunku pingwina, który w połączeniu z tekstem przedstawia dowcipy związane z zachowaniami aspołecznymi. W tej sprawie portal Getty Images wystosował wezwanie do zapłaty opłaty licencyjnej na kwotę 785,40 Euro, wobec niemieckiego bloga „getDigital”, który udostępnił mema. Ostatecznie, pod groźbą procesu sądowej, portal zgodził się uiścić opłatę by zakończyć sprawę. Nie można jednak pominąć faktu, iż Getty poniósł duże straty wizerunkowe w związku z tym roszczeniem. Sprawy sądowe dotyczące memów są jednak niezwykle rzadkie. Częściej dochodzi do sporów o nieuprawnione użycie wizerunku, spopularyzowanego za pomocą memów – tak było np. w przypadku tzn. „Crumpy Cat”, którego właściciel wywalczył w USA w  2015 r. kwotę 710.000 dolarów od Grenage Baverage LLC  za wykorzystanie wizerunku kota na opakowaniach napojów.
 

Mem pt. "Socially Awkward Penguin", który był przedmiotem roszczenia ze strony Getty Images.
 

Jedną z charakterystycznych cech memów jest fakt, iż niezwykle rzadko znany jest autor danego utworu, w związku z czym nie zawsze da się skierować roszczenia wobec twórcy. Dlatego też gdy roszczenia takie są podejmowane, zwykle kieruje się je wobec portali udostępniających taki mem.

Główne rozważania prawne w zakresie memów, warunkowane są tym, jaki jest stan praw autorskich wykorzystanej grafiki. Jeśli grafika jest udostępniana w oparciu o otwarte licencje Creative Commons lub znajduje się w domenie publicznej, rozpowszechnianie danego mema nie nastręcza problemów prawnych. Najczęściej jednak mem wykorzystuje chronione prawem autorskim utwory.

Jaki jest prawny status memów internetowych? W świetle polskiej ustawy o prawie autorskim, memy są utworami zależnymi. Zgodnie z art.2. ustawy utwór zależny to opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja. Oczywiście nawiązanie do cudzego utworu musi być wyraźne, tak aby mem nie był uznawany za utwór inspirowany. Uznanie mema za utwór zależny przesądza o konieczności uzyskania zgody autora utworu wykorzystanego, a także wymienienia twórcy na samym memie. Jak łatwo się zorientować, nie jest to standardowa praktyka wśród twórców memów.

Wraz z tzw. „Dużą nowelizacją” ustawy o prawie autorskim z dnia 11 września 2015 r. wprowadzono art. 291. Przepis ten umożliwia wykorzystanie cudzego utworu jako parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami gatunku. Większość memów tworzonych w sieci, znajdzie w tym przepisie podstawę prawną. Nadal jednak należy uwzględnić podanie źródła oraz autora utworu, który wykorzystano do parodii.

A co jeśli memy wykorzystują cudzy wizerunek? Zgodnie z art. 81 ust.1 prawa autorskiego rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby w nim przedstawionej. Zasada ta nie znajduje zastosowania, jeśli rozpowszechniamy wizerunek osoby znanej powszechnie, związany z pełnieniem przez nią funkcji publicznych (politycznych społecznych, zawodowych). Ponadto dopuszczalne jest wykorzystanie wizerunku osoby stanowiącej szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, czy impreza publiczna.
Wykorzystywanie wizerunku przez memy internetowe jest bardzo popularne, a wielu przypadkowych bohaterów memów zarobiło małe fortuny na swoim wizerunku. Działanie takie może także utrudniać, czy nawet zniszczyć życie. Tak było w przypadku mema „Pan Andrzej”, w którym internauci wykorzystywali wizerunek policjanta dzielnicowego Janusza Ławrynowicza. Jedną z najbardziej znanych spraw był tzw. „Techno – Wiking”, czyli mem wykorzystujący wizerunek uczestnika parady z 2000 r. Wizerunek przyniósł twórcy zyski, gdy mem pojawił się na koszulkach, kubkach itp. Sprawa zakończyła się sądową przegraną twórcy i bankructwem.

Jak widać tworzenie i dalsze udostępnianie memów stanowi ryzyko prawne, jeśli nie zadbamy o prawa autorskie. Dobrym pomysłem jest niezamieszczanie memów na stronach o charakterze komercyjnym, gdyż stajemy się łatwym celem dla roszczeń finansowych. Jednocześnie wypada zaznaczyć, iż sprawy takie należą do rzadkości.

Paweł Janicki
Radca prawny
LL.M.

Komentarze

Dodaj komentarz


W ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Możesz przeczytać o tym tutaj.
x